Wybierz język

Polish

Down Icon

Wybierz kraj

Spain

Down Icon

Bruksela to nie tylko UE... i chwała Bogu za to.

Bruksela to nie tylko UE... i chwała Bogu za to.

Euronews, kanał rzadko spotykany w hiszpańskich domach, nadaje program zatytułowany Bruksela, kocham cię . W rzeczywistości Bruksela to miasto, które łatwiej pokochać, niż wielu ludziom się wydaje. Nazwijmy je uporządkowanym chaosem. Kiedy mieszka się w tym mieście od jakiegoś czasu, człowiek zdaje sobie sprawę, że to coś więcej niż Unia Europejska i chwała Bogu za to. Uświadamia sobie również, że większości codziennych zdarzeń nie należy kwestionować, a jedynie akceptować, dostosowywać i iść dalej. Bruksela to miejsce, które w rzeczywistości rządzi się samo, więc nie ma potrzeby myśleć o porządkowaniu go, ponieważ ono samo się (dez)organizuje.

Miasto jest bezpośrednio powiązane z instytucjami europejskimi i wiele osób nie patrzy dalej. Ale Bruksela jest warta zachodu. To etykieta kojarzona z Komisją Europejską, czasem tak odległą od ludzi; z Parlamentem Europejskim, który jest bardziej znany, ale nie do końca zrozumiany; z biurami, zaułkami, korytarzami i procesami, które, choć mają bezpośredni wpływ na nasze codzienne życie, są trudne do zrozumienia dla zwykłych ludzi. I nie, Bruksela nie jest pięknym miastem, ale też nie jest tą biurokratyczną machiną, za jaką wielu nas wmawia.

Istnieje teoria, że ​​Bruksela to miasto „bardziej nadające się do życia niż do zwiedzania”. I tak jest. Turyści czują się tu dziwnie, ale dla tych, którzy zostają, okazuje się gościnne. Atomium to gigant trudny do zrozumienia, nie ma tu żadnych znaczących zabytków, a Maneken Pis trudno znaleźć nawet na ulicach historycznego centrum. Jedynie Grand Place robi wrażenie, otoczony miejscami nastawionymi na przyjezdnych i oferujący kuchnię o wątpliwej mocy. Dlatego trzeba iść dalej: widoki z Mont des Arts dają pewien spokój, niedziele we Flagey, zwłaszcza w słoneczne dni, to świetny plan, a spacer po Matonge generuje bardzo dobrą atmosferę . W Belgii generalnie zawsze podkreśla się wady… ale z pewną dozą głębi dostrzega się też wiele dobrych rzeczy. I nie, frytki niczym szczególnym się nie wyróżniają.

Klimat jest szary, ołowiany, przytłaczający i słabo oświetlony. Te cechy, wbrew temu, w co wierzy wielu, pomagają wytworzyć poczucie domu. Dlaczego? Ponieważ dzielnice są właśnie tym: domem. Zadomowienie się nie jest łatwe: nie jest to dom od samego początku, ale ten dom buduje się z czasem, a przede wszystkim wokół ludzi . Imigranci — ekspaci, jak ich nazywają, jeśli mają środki finansowe, ale ostatecznie ci z nas, którzy przybywają z zagranicy, są tym, kim jesteśmy — tworzą własną rodzinę z tymi, którzy pomagają w przeprowadzce, z tymi, którzy znają już każdy zakątek i dają wskazówki; z tymi, którzy doradzają, jak poruszać się po biurokracji lub z tymi, którzy witają cię w pierwszym dniu pracy, abyś nie czuł się jak obcy. Ogólnie rzecz biorąc, w Brukseli wszyscy są jednocześnie i stąd, i z zagranicy. Wśród tych „wybranych rodzin” znajdują się te, które nienawidzą miasta, ale chcą zostać, te, które zawsze chciały tu przyjechać, te, które mają już ułożone życie, te, które wpadły tu przypadkiem , te, które przyjechały na kilka miesięcy i zostały tu już pięć lat, oraz te, które wciąż szukają powodów, dla których miasto wydaje się dobrym miejscem do osiedlenia.

Dużym plusem są parki. Wydaje się to głupie, ale tak nie jest. W kraju, gdzie słońca jest niewiele, radość zapewniają zieleń i otwarte przestrzenie . Cinquantenaire, Leopold, Parc Royal, Bois de la Cambre... i wiele innych miejsc, które zapewniają powietrze zimą i światło latem. Nieuniknione jest minięcie jednego z nich w drodze do pracy, albo wypełniają się ludźmi, gdy pojawia się promień światła począwszy od czerwca... chociaż zawsze czyha deszcz. To paradoks, że można wygłosić pean na cześć życia ulicznego, mówiąc o miejscu bardziej odpowiednim na spotkania w małych grupach ze znajomymi, unikając tłumów i chroniąc się przed możliwymi burzami. Ale to prawda: Bruksela jest również miastem niespójnym. Została zaprojektowana, w swojej istocie, aby mieć klimat śródziemnomorski.

I tak, Bruksela jest również symbolem wielokulturowości w tym chaosie . Trudno znaleźć Belga, taka jest rzeczywistość. W Brukseli mieszkają Hiszpanie, Włosi, Portugalczycy, Szwedzi, Finowie, Maltańczycy – o wiele więcej, niż można by przypuszczać – Francuzi (to najliczniejsza narodowość po rdzennych mieszkańcach), Grecy. Ale także Marokańczycy, Tunezyjczycy i Algierczycy. O co mi chodzi: ważne jest, aby wykorzenić rasistowskie postawy. W Brukseli nie ma „wielkiego zastępstwa”, a normą jest zwyczajne, czasami przyjazne współistnienie . Owszem, jest przestępczość, ubóstwo, zużycie i przestępstwa; i tak, są obszary, które nie są zbyt bezpieczne. Ale miasto nie różni się zbytnio od innych dużych europejskich stolic. Przedstawianie Brukseli jako piekła to co najmniej kłamstwo. W rzeczywistości wiele można się nauczyć z tej wielokulturowości… jeśli oczywiście się chce. Ludzie spotykają się, uprawiają sport, piją piwo, tańczą salsę, znajdują nowe hobby i tworzą bańkę, która – jeśli się jej dobrze przyjrzeć – istnieje także poza miejscem pracy.

Stolica Belgii – i UE – ma tak wiele wad, że czasem lepiej ich nie dostrzegać. Naiwnością byłoby zaprzeczać, że gdyby Brukselą nie rządzili politycy, nie miałoby to znaczenia; może funkcjonować sama. Czasem jest nieestetyczna, generalnie brudna, z fatalną pogodą i pewnymi maniami, które dla mieszkańców południa Europy są synonimem lenistwa . „Nie kwestionuj, akceptuj” – mówią ci na miejscu. A kiedy zaakceptujesz swoje miejsce, porzucisz swoje problemy i będziesz żyć o wiele prościej. Choć może się tak nie wydawać, w Brukseli każdy problem ma rozwiązanie, ale czasem lepiej nie tracić zbyt wiele czasu na jego szukanie. Przyjdzie samo.

Krótko mówiąc, Bruksela to nie tylko UE... i dzięki Bogu za to . „W Brukseli podoba mi się to, że wydaje się skromnym miastem, ale jej historia niesie ciężar stolicy” – napisała Amelie Nothomb, która dobrze znała to miejsce. I tak właśnie jest: Bruksela to europejska stolica, która wcale nią nie jest, gdzie trudno oddzielić instytucje europejskie od reszty; jakby nie istniały. Ale istnieją. Historia, kultura, osobliwości, pytania i ekscesy łączą się w mieszankę, która początkowo drażni, ale z czasem wciąga. Większość ludzi ma do Brukseli relację miłości i nienawiści, a wielu z tych, którzy zadają ważne pytania, zostaje w niej. Musi być jakiś powód.

20minutos

20minutos

Podobne wiadomości

Wszystkie wiadomości
Animated ArrowAnimated ArrowAnimated Arrow