Wotum zaufania: Olivier Faure potwierdza, że Partia Socjalistyczna jest gotowa rządzić po odejściu François Bayrou

Socjaliści nie zagłosują za wotum zaufania dla François Bayrou i „chcą być następni” w Matignon, powiedział w piątek Olivier Faure , zrzucając odpowiedzialność na Emmanuela Macrona, który nadal uważa, że kompromis w sprawie budżetu „nie jest nie do pokonania” do 8 września.
Nadal nie: „Nie będziemy pokładać zaufania w tym rządzie” i jego „nieakceptowalnym” budżecie – powtórzył lider PS podczas letniego uniwersytetu swojej partii w Blois, otwarcie przedstawiając się jako alternatywa.
„Jesteśmy gotowi być następni” – oświadczył, przedstawiając „inny sposób rządzenia” z „zobowiązaniem do niestosowania artykułu 49-3, co automatycznie zmusi nas do szukania kompromisów tekst po tekście”. Wyciągnął pomocną dłoń do głowy państwa, która „teraz ma obowiązek odpowiedzieć na tę propozycję”, ponieważ „tylko ona może mianować premiera” – dodał.
Scenariusz, który a priori wyklucza hipotezę nowego rozwiązania, które pan Macron wcześniej określił jako „fikcję polityczną”, zakładając wręcz, że kompromis w sprawie budżetu „nie będzie nie do pokonania” do 8 września.
Wzywając partie polityczne do znalezienia „ścieżek porozumienia”, po raz kolejny poparł pana Bayrou, który „miał rację, pociągając siły polityczne do odpowiedzialności za zadłużenie kraju”.
Tym, którzy przewidują upadek premiera i już domagają się jego odejścia, lokator Pałacu Elizejskiego stanowczo zaprzeczył, jakoby miał podać się do dymisji: „Mandat powierzony mi przez naród francuski (...) będę sprawował do końca” – ostrzegł.
Otwierając w piątkowy poranek targi Châlons-en-Champagne, François Bayrou wygłosił nowy apel w imieniu młodych ludzi zmuszonych do „niewolnictwa” z powodu długów, aby uzasadnić swoją decyzję o zwróceniu się do Zgromadzenia o udzielenie wotum zaufania w sprawie stanu finansów publicznych i skali działań, które zostaną podjęte w 2026 r.
Premier, który wielokrotnie wypowiadał się od początku tygodnia, udzieli kolejnego wywiadu w niedzielę o godzinie 18:00 w czterech kanałach informacyjnych. Mając nikłą nadzieję na powstrzymanie jego prawdopodobnego upadku, premier, oprócz Partii Socjalistycznej, innych partii lewicowych i Zjednoczenia Narodowego, zapowiedział już, że zagłosuje przeciwko wotum zaufania.
Socjaliści mają również „jeszcze raz powiedzieć”, że proponują „inną drogę i inną metodę”, i w przyszłym tygodniu udadzą się do Matignon, gdzie pan Bayrou zaprosił wszystkich liderów partii.
Ale La France Insoumise i Ekolodzy odmówili udziału w tych konsultacjach ostatniej szansy. W przeciwieństwie do komunistów, którzy zostaną przyjęci w poniedziałek po południu, przed Jordanem Bardellą i Marine Le Pen na Zgromadzeniu Narodowym we wtorek rano.
We wtorek po południu głosowanie rozpoczną członkowie koalicji rządowej (LR, Renaissance, Horizons), a w środę i czwartek głosowanie obejmą mniejsze frakcje parlamentarne (UDR, Liot, UDI). Pomimo niekorzystnego układu sił, pan Bayrou ponownie skrytykował w piątek swoich oponentów za dążenie do „upadku rządu, a następnie (...) nieporządku i chaosu”.
Zwłaszcza że początek roku socjalnego zapowiada się gorączkowo, z ruchem „Zablokuj wszystko” 10 września, który narodził się w mediach społecznościowych, a następnie dniem mobilizacji 18 września, ogłoszonym przez związki zawodowe przeciwko „muzeum horroru projektu budżetu”.
W odpowiedzi na alarmistyczne przemówienie premiera Partia Socjalistyczna ma w sobotę przedstawić własne plany budżetowe, których wysokość będzie znacznie niższa od 44 miliardów euro zaproponowanych przez pana Bayrou i które mają opierać się przede wszystkim na najbogatszych i największych przedsiębiorstwach.
Różowa partia ma nadzieję „przyjąć na pokład” swoich partnerów: ekologów, komunistów, byłych członków Insoumi i Générations, wszystkich reprezentowanych w Blois.
A priori Zieloni tam będą, ponieważ ich liderka Marine Tondelier powtarza do znudzenia, że Emmanuel Macron „nie ma innego wyboru, jak tylko nas nominować”.
Z drugiej strony, szef Place publique, Raphaël Glucksmann, pozostaje nieco na marginesie tego zgromadzenia lewicowców spoza LFI i wydaje się, że chce odegrać swoją rolę samotnie, mając za cel wybory prezydenckie w 2027 roku. Jeśli chodzi o Insoumi, z którymi relacje są fatalne, najbardziej optymistyczni postrzegają ich jako „poparcie bez udziału”.

Jean-Luc Mélenchon odrzucił jedną z opcji: „Nie poprzemy żadnego rządu poza naszym” – grzmiał lider La France Insoumise podczas konferencji w Paryżu w piątkowy wieczór, naśmiewając się z „oportunistów, którzy wychodzą spod kamieni i mówią: »Chcę być premierem«”.
Jeśli pan Macron „wybierze kogoś” na miejsce pana Bayrou, „natychmiast go przyłapiemy” – dodał, zapewniając, że „celem jest jego odejście i przeprowadzenie przedterminowych wyborów prezydenckich”.
RMC